Fotoreportaż z Sigmą w tle

Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat miałem okazję wykorzystywać w pracy fotograficznej wiele różnorodnych obiektywów Sigmy. Początki tego sprzętowego romansu były nie tyle obiecujące p ile… tanie. Przeciętny obiektyw Sigmy kosztował bowiem często połowę tego, co szkła czołowych producentów: Canona, Nikona, Minolty czy Pentaxa. Gdy w połowie lat 90-tych kompletowałem mój sprzęt, dominowały w nim obiektywy typu zoom o przeciętnym świetle, bowiem jasnych szkieł w ofercie Sigmy wtedy po prostu nie było. Sytuacja zmieniła się zasadniczo kilkanaście lat później, gdy Sigma postanowiła powalczyć o rynek profesjonalny, diametralnie zaś, gdy japoński producent na nowo zdefiniował linię swoich produktów i wprowadził podział na szkła klasy Art, Contemporary oraz Sport. Na przestrzeni ostatnich kilku lat Sigma zaprezentowała tak popularne i uznane szkła jak Sigma A 35mm f1.4 DG HSM , rewelacyjna Sigma A 50mm f1.4 DG HSM czy nowe szkła szerokokątne: 20 i 24mm ze światłem f1.4 z serii ART. Na przestrzeni lat zmieniło się także moje postrzeganie sprzętu fotograficznego. Liczne niegdyś zoomy zastąpiły jasne obiektywy stałoogniskowe. I choć w dalszym ciągu zoom ma przewagę jeśli chodzi o wygodę, to optyka obiektywów stałoogniskowych wciąż jest elementem decydującym, gdy potrzebujemy najwyższej jakości obrazu. A tutaj Sigma rzeczywiście od kilku lat pokazuje pazur. Jej szkła charakteryzują się dobrą konstrukcją (dodatkowy spokój ducha daje użytkownikowi 3 a nawet 5-letnia gwarancja) i świetnymi parametrami optycznymi. To szczególnie ważne wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z kiepskim oświetleniem. Zapraszam do obejrzenia kilkunastu zdjęć wykonanych dwoma wysokiej klasy obiektywami stałoogniskowymi Sigmy: 50-tką ART f1.4 oraz 150-tką Makro f2.8  w warunkach trudnego oświetlenia. Sigma dała tu prawdziwy popis!

Obydywa obiektywy można wypożyczyć do testów oraz zakupić w salonach Sigma ProCentrum.


Tagi artykułów:
·
Kategorie artykułów:
Inspiracje
Polubienia:
71

Komentarze

Zostaw komentarz

lub